Menu główne
kalendarz
Władze
Członkostwo
Drużyna
Imprezy
Publikacje
Podia

Strona Główna

W Jeruzalu gmina Mrozy znanym z serialu "Ranczo" odbył się drugi etap wyścigu Northtec MTB Zimą.
W wyścigu wystartowało ponad 300 zawodników, a wśród nich nasza kolarska rodzina Wołoszów.
Feliks po pechowym czwartym miejscu w Chotomowie znów miał pecha ale tym razem z kraksą przed decydującą rozgrywką. Pomimo przewrotki nasz młodzik zdołał wjechać na trzecie miejsce podium, na dystansie Hobby (6km)

1 miejsce, Struzik Michał HM2 Wola Aleksandra Warszawski Klub Kolarski 00:17:24
2 miejsce, Rogalski Maciej HM2 Warszawa Klub Kolarski Legia 1928 Intercars 00:17:55
3 miejsce Wołosz Feliks HM2 OSTROŁĘKA KK24h 00:21:18

Tata Wojciech zdecydowanie wygrał rywalizację w swoim sektorze na dystansie Fit (22km) awansując tym samym do trzeciego sektora startowego !

Gratulujemy Feliksowi trzeciego miejsca oraz czekamy na rywalizację już na trzecim etapie w Karczewie 4 marca 2018r.

Kibicujemy naszym kolarzom i zapraszamy do polubienia naszego fanpage`a
czytaj więcej >>
Hubert Lemański na podium Zimowego Lotto Poland Bike MTB.
11 lutego 2018r. w Kobyłce rozpoczął się kolejny cykl zimowych wyścigów MTB na Mazowszu. Tym razem peleton kolarzy kierowany przez Grzegorza Waisa dotarł na trasy koło Kobyłki.
Na starcie stanęło ponad 300 zawodników, którzy rywalizowali na zróżnicowanych dystansach.
Hubert Lemański z KK24h stanął na starcie wyścigu na 16km. Wśród 106 zawodników zajął 14 miejsce OPEN i 2 miejsce w kategorii M1 (17-18lat) z czasem 00:32,35. Zwycięzcą etapu został Robert Sawa Inżynieria Rowerowa z czasem 00:30,04. Należy dodać, że w tego typu wyścigach odbywa się start sektorowy, a Hubert w Kobyłce wystartował z ostatniego sektora ! Wyprzedzanie wolniejszych zawodników na ciasnych single track`ach nie należy do łatwych, dlatego 2 miejsce w kat M1 jest sporym osiągnięciem Huberta.

Zawodnik KK24h jest obecnie prowadzony przez trenera Pawła Niedbałę, który osobiście dostarczył i pilotował jego start w Kobyłce.

Gratulujemy pierwszego podium dla drużyny KK24h w sezonie 2018r.
czytaj więcej >>
Plebiscyt Sportowiec Roku 2017 w Regionie po raz kolejny zagościł na łamach portali Moja-Ostroleka.pl, Ostrowmaz24.pl, Makow24.pl i Przasnysz.eu, przy patronackim udziale także Telewizji Kablowej Esprit i portalu Goal.pl. W głosowaniu Czytelników zwyciężyła Aleksy Zienkiewicz - 1142 głosów. Kolejne lokaty zajęli: Sebastian Moszczyński - 1054, Paweł Dzbeński - 880, Rafał Szymański - 801, Mateusz Adamowski - 727, Zofia Sobotka - 702, Magda Baczewska - 676, Dominika Pyskło - 658, Emilia Chimkowska - 647, a dziesiątkę domknął Piotr Bałas - 603.

Nasi prezesi mieli zaszczyt uczestniczyć wczoraj w tej znakomicie przygotowanej uroczystości.

Mariusz Rynkiewicz jako przedstawiciel swojej firmy i fundator nagrody miał przyjemność wręczyć podziękowania dla Sportowca Roku 2017 wytypowanego przez Kapitułę - Huberta Nakielskiego - ratownictwo wodne. Hubert Nakielski wywalczył dwa tytuły mistrza Europy na 50 m holowanie manekina i na 100 m kombinowane oraz zdobył brązowe medale w mistrzostwach Europy na 200 m z przeszkodami i 200 m superratownik. Hubert Nakielski to także najlepszy zawodnik Grand Prix Polski 2017 w kategorii junior i senior. Podczas trzech edycji zdobył w sumie 27 medali (17 złotych, 5 srebrnych, 5 brązowych). Podopieczny trenera Dariusza Małkowskiego jest stałym członkiem kadry narodowej juniorów i seniorów.
Gratulujemy!

Marek Karczewski w tym roku miał jedynie możliwość obserwacji na Gali najlepszych zawodników innych dyscyplin i ze smutkiem wspominał minione Gale gdzie zawsze wymieniano kolarzy wśród najlepszych. Po Gali stwierdził jednak, że ten jednorazowy "dołek" kolarzy nie może się już nigdy powtórzyć i należy dołożyć wszelkich starań aby za rok na Gali za 2018 rok o kolarzach było głośno.

Dodatkowo przypomnimy, że nasz klubowicz Hubert Lemański był nominowany w tym plebiscycie i otrzymał 28 głosów !
Dziękujemy klubowiczom, którzy oddali głos na Huberta.

To co lubisz - DWA KÓŁKA. czytaj więcej >>
Zapraszamy do głosowania na naszego klubowicza !
Kategoria Biznes - Krzysztof Wiszowaty - nominowany za budowę kolejnych osiedli mieszkaniowych

Krzysztof Wiszowaty od wielu lat zarządza firmą Agromasz, która prężnie działa w naszym regionie w sektorze rolnictwa, budownictwa, zajmuje się usługami deweloperskimi. Jest też sportowcem-hobbystą: kiedyś grał w siatkówkę, teraz uprawia kolarstwo.

sms o treści TOB.13 na numer 72355 (koszt 2,46 zł z VAT)

Aktualne wyniki można śledzić tu:
http://www.to.com.pl/plebiscyt/a/osobowosc-roku-2017-ostroleka-aktualne-wyniki,12908853/

czytaj więcej >>
4.02.2018. Pierwsze koty za płoty. Feliks i Wojciech Wołosz w swoim debiucie na wyścigu w Chotomowie, w cyklu Northtec Mazovia MTB Zimą.
Feliks zajął najgorsze dla sportowca czwarte miejsce o 4sek. za podium ! Dystans hobby 7km
Mamy nadzieję, że na następnym wyścigu w Mrozach (Jeruzalu) będzie miał więcej szczęścia.
Tata Wojciech na dystansie Fit (21km) zdobywał pierwsze szlify i uczył się wyprzedzać zawodników z ostatniego sektora :)
Gratulujemy rodzinie Wołoszów i zachęcamy pozostałych zawodników do startów w zimowych edycjach.
Najbliższy start już w niedzielę 11 lutego w Kobyłce, tym razem w cyklu Poland Bike MTB Zimą.



Na zdjęciach Feliks i Wojciech oraz Organizator "zamieszania" Cezary Zamana.
czytaj więcej >>
WINTER IS COMING! Nadciąga Northtec MTB Zimą 2018
Nasi nowi członkowie klubu Wojciech i Feliks Wołosz otworzą dla nas sezon swoimi startami w...
czytaj więcej >>

1 lutego 2018 roku - Klub Kolarski 24h obchodzi swoje pięciolecie istnienia.


Kiedy to się zaczęło?


Tak pisałem w 2012 roku:

"Niedziela 14 października 2012 roku.

Tego dnia na wspaniałym spacerze rowerowym z przyjaciółmi podczas organizowanego rajdu rowerowego przez zaprzyjaźnione stowarzyszenie EKOMENA – Ostrołęka rozmawiano o wszystkim lecz tematem wiodącym były rowery i sprawy okołorowerowe. Schyłek sezonu kolarskiego 2012 zbliżał się wielkimi krokami a dla wielu kończył się z niemałymi sukcesami. Rozmowy nie miały końca, aż podczas chwili odpoczynku w pięknym odrestaurowanym dworku (obecnie Szkole Podstawowej) w Przystani na „słowo” Mariana, że jest to bezpieczne najedliśmy się dojrzałych owoców dzikiej róży, która okazała się jakimś afrodyzjakiem sportowym, i wyzwoliła u niektórych myśli budowy od podstaw nowej drużyny kolarskiej. Marian chyba specjalnie kazał jeść te przepyszne owoce posiadając jakąś tajemniczą wiedzę na ich temat. Maria, Ela, Agnieszka zwróciły się do faceta, którego sobie upatrzyły na ofiarę aby Go złożyć jako posłannika na niekończący się dystans kolarski jakim jest próba ciągnięcia tej niełatwej idei. Inni „dwukołowcy” wtórując kobitkom uznali, że to dobry pomysł, bo chcieliby na starość pomęczyć się jeszcze trochę na wspólnych wyścigach kolarskich. Przy ognisku zjedliśmy tłuste kiełbaski, zagryźliśmy gorącym bigosem i każdy rozjechał się do swoich rodzin aby przygotowywać się do snu zimowego...

Zima nadeszła, łańcuchy w rowerach pokryła rdza to oznaczało, że coś jest nie tak i z zimą i z łańcuchami w naszych ulubionych maszynach. Łańcuch musi „trybić” pomyślał Marek, którego kobitki prosiły o „zatrybienie”. Była jednak zima, długie smutne wieczory, ciemne ranki no i zbliżały się Święta. Wielu rowerzystów zapomniało o swoich rowerach a nawet o trzymaniu diety podczas tłustych dni.

Sylwester 2012/2013 – postanowienia noworoczne... to spacer Noworoczny z EKOMENĄ – Ostrołęka, a na spacerze znów to samo bla, bla, bla od Edyty, Jacka, Wojtka, Leszka i innych. Naciskany tym „ględzeniem” Marek postanawia oddzwonić do prawie wszystkich i porozmawiać o tym szalonym pomyśle z rajdu październikowego chodź nie jadł w ostatnim czasie cudownych owoców dzikiej róży. Jest „ciśnienie” od niektórych aby jednak robić to co daje nam satysfakcję oraz wiarę, że jesteśmy komuś potrzebni. Lokalni rowerzyści z okolic Ostrołęki i Łomży umawiają się na styczniowe, wieczorne, zimne spotkanie aby przy szklance gorącej herbaty zebrać myśli o cieplejszym okresie i zdjęciu z kołków naszych maszyn. Mowa jest krótka... „zakładamy Klub Kolarski” postanawia ponad dwudziestoosobowa grupa zapaleńców. Mówią, że będą ciężko trenować, nie spać aby przygotować właściwie sprzęt przed zawodami, ścigać się na wyścigach aby ostatkiem tchu wejść na pudło. Obiecają, że będą robić wszystko aby godnie reprezentować swoją drużynę... zobaczymy czy dotrzymają słowa.

20 stycznia 2013 roku 19 – tu założycieli (śmiałków) składa wniosek do Starostwa Powiatowego w Ostrołęce o rejestrację klubu w formie stowarzyszenia.


1 lutego 2013 roku w tutejszym urzędzie zostaje zarejestrowany w ewidencji klubów sportowych „Klub Kolarski 24h”.


Mamy nadzieję, że historia KK24h dopiero się zaczyna..."


foto: Pijący_mleko - Legionowo 2013r.

Te kilka słów z przed kilku lat to tylko zapowiedź tego co miało się wydarzyć i co się wydarzyło w ostatnich pięciu latach działalności KK24h.


Najciekawsze chwile z naszej pięcioletniej działalności to oczywiście wspólne "rodzinne" wyjazdy na wyścigi. Rodzinne, bo wielu z nas oprócz rywalizacji pamięta również o swojej rodzinie i zabiera swoich najbliższych na zawody. Wielu członków rodzin posmakowało kolarstwa jako kibic i postanowiło również coś zmienić w swoim życiu próbując kariery zawodniczej. Jedni zostali inni stwierdzili, że to za trudny sport. Wspólne wyjazdy dały nam nowe pomysły i natchnienie do nowych projektów. Dzięki tym pomysłom zorganizowaliśmy wiele wyścigów kolarskich - górskich i szosowych w projekcie Kurpie MTB. Organizowaliśmy również zawody dla biegaczy pod nazwą "LeŚny BieG". Na imprezach organizowanych przez Klub zadowoliliśmy (mam taką nadzieję :) ) setki uczestników z różnych zakątków Polski.

Organizowane przez nas inne imprezy związane z rowerem i inną aktywnością sportową takie jak: Szkolne Rajdy Rowerowe, Spacery Leśne, spotkania z młodzieżą szkolną oraz Gale Kolarskie cieszyły się zawsze sporą popularnością.

Jednak naszą podstawową ideą było i jest uczestniczenie w kolarskich wyścigach i rywalizacja na szczeblu amatorskiego kolarstwa. W ciągu pięciu lat wystartowaliśmy w setkach wyścigów nie tylko w kraju. Osiągnęliśmy wiele sukcesów przede wszystkim w wyścigach MTB choć i na szosie również radziliśmy sobie dobrze. Zdobyliśmy Amatorskie Drużynowe Mistrzostwo Polski w kategorii junior. Staliśmy ponad 830 razy na podium w wyścigach cykli: Mazovia MTB, Poland Bike MTB, Maratony Kresowe MTB, Mazury MTB, Kurpie MTB, Legia MTB oraz wyścigach szosowych.

Wymyślony w 2016 roku przez naszego kolegę Pawła Niedbałę z Dąbrówki znany wszystkim szosowcom w okolicy "WSC" zdobył tak ogromną popularność, że wielu szosowców przyjeżdża w czwartki o 18:00 aż z Ciechanowa, Makowa Mazowieckiego, Przasnysza i Łomży. WSC to Wiejski Szosowy Czwartek - treningowy wyścig lub odwrotnie :) odbywający się zawsze na rundzie Kurpiewskie, Szafarczyska, Dąbrówka. Dzięki tej inicjatywie wielu ostrołęckich zapaleńców zakupiło sobie rowery szosowe, które miały służyć tylko do okazjonalnych przejażdżek, a po treningach WSC kilku z nich postanowiło pozostać na stałe w kolarstwie - to cieszy.

Przez klub przewinęło się wielu młodych, zdolnych kolarzy, którzy mieli szansę na rozwinięcie skrzydeł ale nie wszyscy z Nich wykorzystali swoją szansę, swój talent i nasze zaangażowanie co należy uznać jednak za naszą klubową porażkę. Nie potrafiliśmy Ich zatrzymać i przekonać, że sport kolarski daje dużo nauki o systematyczności i zorganizowaniu człowieka w różnych życiowych sytuacjach. W pięcioletnim okresie istnienia Klubu Kolarskiego 24h, kolarstwa posmakowało 83 członków klubu, a niektórzy z Nich zamienili rower na motor, siłownię czy bieganie. Obecnie w klubie jest 50-ciu kolarzy, którzy nadal kochają tę dyscyplinę i mają wielkie plany oraz ambicje na nowy sezon 2018.

Należy również wspomnieć o członkach klubu zaangażowanych bez reszty w działalność klubu choć kilku z Nich nie ściga się z nami na zawodach. Są z nami tak wspaniali ludzie, którzy pracują społecznie i każdą wolną chwilę poświęcają dla rozwoju i trwania kolarstwa. Podczas przygotowań do organizowanych przez nas zawodów dają z siebie wszystko aby nasi goście czuli się na Kurpiach szanowani i mile widziani.

Wracając jeszcze na krótko do rywalizacji. Wyścigi odbywają się zazwyczaj w oddalonych o setki kilometrów miejscowościach. Gdyby nie znakomite serca naszych sponsorów od transportu to zapewne start w wielu z nich okazał by się niemożliwy. Było z nami w tym okresie również wielu świetnych sponsorów wspomagających organizowane przez nas imprezy oraz naszą działalność statutową. Każdy z nich wspomagał Nas jak najlepiej mógł, jedni dłużej inni krócej ale zawsze było to dla nas wielką pomocą za co serdecznie dziękujemy.

Korzystając z okazji zapowiedzi tego co będzie się działo w tym roku, to plany organizacji X jubileuszowej Jazdy Indywidualnej Na Czas. Projekt powstał wcześniej niż nasz klub ale od pierwszej edycji rozgrywanej w Czarnowcu a później w Rzekuniu prawie z tą samą ekipą organizuję z dużym powodzeniem tę szosową „czasówkę”. Padło już wiele rekordów frekwencji i „życiówek”. Na jubileuszową czasówkę w Rzekuniu zaprosiłem gwiazdę kolarstwa, która swoją kolarską karierę zakończyła w 2012 roku. Dariusz Baranowski to dziewięciokrotny Mistrz Polski w różnych konkurencjach kolarskich, trzykrotny zwycięzca Tour de Pologne (w 1991, 1992 i 1993), 12-ty zawodnik Tour de France w 1998 roku oraz 9 zawodnik igrzysk Olimpijskich (Atlanta 1996r.) w Jeździe Indywidualnej Na czas – to tylko wybrane z wielu sukcesów Naszej Gwiazdy. Obecnie Pan Darek komentuje w Eurosporcie wspólnie z Tomaszem Jarońskim największe światowe imprezy kolarskie ale wrócił również do swojej ukochanej dyscypliny i zapewne pokaże jak masters potrafi „iść w trupa”. Myślę, że przyjazd Pana Darka mocno ubarwi naszą „czasówkę” i wielu zawodników z różnych zakątków kraju będzie chciało wystartować w Rzekuniu 15 sierpnia 2018r. Ramię w ramię z naszym Mistrzem.


Z tego miejsca przy małym jubileuszu chciałbym gorąco podziękować za wspólne kontynuowanie ostrołęckich tradycji kolarskich z przed wielu lat.

Składam gorące podziękowania naszym sponsorom: Gabriella Travell, Darex, JBB i wielu innym, o których na bieżąco piszemy na naszej stronie www.

Składam gorące podziękowania wszystkim klubowiczom, którzy włożyli swoje serce w rozwój kolarstwa.

Dziękuję również lokalnym mediom piszącym o naszym klubie i naszych osiągnięciach setki informacji: Moja-Ostroleka.pl, eOstroleka.pl, infoOstroleka.pl, rozmaitosci.com, radioOko.pl, to.com.pl i inne dostarczyły naszym fanom najświeższych informacji kolarskich umożliwiając śledzenie naszych poczynań.

Dziękuję samorządom za wspieranie naszych imprez oraz umożliwienia realizacji dyscypliny: Miasto Ostrołęka, Powiat ostrołęcki, gmina Olszewo-Borki, gmina Rzekuń, gmina Lelis i gmina Łyse.

Dziękuję Pijącemu_mleko za trzymanie "ręki na pulsie" przy kolejnym pomyśle jaki zrodził się w mojej głowie w 2016 roku. Historia Kolarstwa Ostrołęckiego to kolejny projekt, który wciąż zdobywa nowe perełki z przeszłości naszej dyscypliny uprawianej również w przeszłości, w naszym regionie. Niezmiernie wielką pomoc przy zbieraniu pamiątek daje nam Pan Janusz Łępicki, który wie chyba wszystko o kolarstwie i za to należą się Jemu wielkie podziękowania.

Dziękuję wszystkim członkom Zarządu Klubu i Komisji Rewizyjnej za znakomite wypełnianie swoich obowiązków podczas trudnej społecznej pracy.

Dziękuję wszystkim za zaufanie i powierzenie mi tej wymagającej misji jaką jest kierowanie klubem.

Życzę wielu sukcesów kolarskich obecnym i nowo wstępującym członkom klubu przy tworzeniu kolejnych kart historii kolarstwa ostrołęckiego.


Dziękuję wszystkim ludziom dobrej woli pozostając z nadzieją na przynajmniej kolejne 5 lat tak wspaniałej sportowej atmosfery w Klubie Kolarskim 24h.


Marek Karczewski

Czarnowiec, 1.02.2018r.

czytaj więcej >>
Prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski wspomniał o inwestycjach rowerowych w naszym mieście. Wspomniał o naszym wspólnym udziale z Ekomeną w konsultacjach dotyczących budowy i przebudowy dróg i ścieżek rowerowych... czytaj więcej >>
KOMUNIKAT z dnia 23.01.2018r. !
Proszę wszystkich członków Klubu Kolarskiego 24h o pilne odczytanie wiadomości email. Otrzymaliście tam...
czytaj więcej >>
Przypominamy - Gabriella - Travel to Biuro Mobilne.
Nie możesz dojechać do Nich - zadzwoń 601 710 995.
Oni przyjadą do Ciebie :)


czytaj więcej >>
Hubert Lemański czeka na Wasze głosy ! TC.NAJLEPSZY.113 na numer 71068...
czytaj więcej >>
Jubileuszowa (25) Gala Tygodnika Ostrołęckiego...
W kategorii "Sportowe Odkrycie Roku 2017" nasz najmłodszy kolarz Mateusz Lendzioszek zajął bardzo wysokie drugie miejsce...
czytaj więcej >>
Kolarze nie mogą usiedzieć nawet po Szampańskiej Nocy Sylwestrowej. Już o godzinie 12:00 dwudziestu dwóch śmiałków wyruszyło na II Trening Noworoczny.
Na specjalnie przygotowanym "RowerParku" przez... czytaj więcej >>
Zapraszamy do rozpoczęcia swojej przygody z kolarstwem już 1 stycznia 2018r. o godz. 12:00 !
Pokażcie swoją moc nie tylko podczas "Zabawy Sylwestrowej... czytaj więcej >>
My się "zimy" nie boimy. 26.12.2017r. Deszcz, śnieg, błoto, święta, to dla nas pryszcz. Jeździmy cały rok i nie boimy się żadnych warunków atmosferycznych. Święta to dla wielu z nas... czytaj więcej >>

Niech magiczna moc Wigilijnego Wieczoru przyniesie spokój i radość. A Nowy Rok obdaruje pomyślnością i szczęściem. Najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku życzą...

czytaj więcej >>
Tylko dla twardzieli ! Po upojnej nocy Sylwestrowej oraz przywitaniu Nowego Roku 2018 już o godz. 12:00 spotykamy się na treningu kolarskim w RowerPark`u Czarnowiec przy ul. Leśnej...

czytaj więcej >>
Informuję, że podczas Walnego Zebrania Członków Klubu Kolarskiego 24h w dniu 2 grudnia 2017r. do Zarządu został wybrany Pan Mariusz Rynkiewicz z Łysych...
czytaj więcej >>
Zapraszamy do udziału w plebiscycie Tygodnika Ostrołęckiego "Sportowiec Roku 2017". Głosujemy na MATEUSZ LENDZIOSZEK - SMS (2,46zł) na nr 72355, w treści wpisując: SNR.21 czytaj więcej >>
Walne Zebranie Członków Klubu Kolarskiego 24h sobota 2 grudnia 2017r.
Otwarcie o godz. 15:00... czytaj więcej >>
PRZEŁAJOWE MISTRZOSTWA MAZOWSZA i WARSZAWY w Kobyłce
19 listopada 2017 w deszczowej, podwarszawskiej Kobyłce odbyły się pierwsze zawody przełajowe, które... czytaj więcej >>
...kajam się, nie czekając na wyrok sądu. Przeproszę, zanim dosięgnie mnie surowa ręka sprawiedliwości. Niniejszym więc przepraszam dwie panie, idące z psem ścieżką rowerową, za to, że ośmieliłem się rzeczoną ścieżką rowerową jechać rowerem... czytaj więcej >>
Niepublikowany materiał ze strony http://barc-dabrowka.pl/
Przeleżał prawie rok i możliwe, że fani kolarstwa zdążyli się z nim zapoznać ale dla szerszej rzeszy kolarzy warto go przypomnieć.
Na naszej stronie publikujemy pełny tekst napisany przez naszego klubowicza Pawła Niedbałę.

"

O moim kolarstwie

Ostrołęka wraz z okolicami była i jest usportowiona, ale tylko w kategoriach młodzieżowych. Jeżeli już ktoś dotrwał do kategorii dorosłych i coś osiągnął to raczej tylko dzięki swemu samozaparciu i zaangażowaniu; zazwyczaj też z pomocą jakiegoś zapaleńca-trenera. Nigdy nie było w Ostrołęce takiej atmosfery, polityki, ani działaczy, którym by zależało na wychowaniu jakiegoś znaczącego sportowca. Nie dokona tego urzędnik „od sportu”, który chce „odwalić” swoje godziny i mieć spokój. A znaczący sportowiec to brak spokoju... . Zmarnowało się tak dużo talentów i szans na międzynarodowe osiągnięcia; zarazem zmarnotrawiono zaangażowanie nie tylko samych sportowców, lecz i sporego grona trenerów, prawdziwych pasjonatów, społeczników. Tym większa więc zasługa, iż kilku osobom z kurpiowszczyzny udało się przebić przez tę barierę niemożności i coś osiągnąć. W kolarstwie taką osobą był mieszkaniec Dąbrówki Paweł Niedbała, ze sporym powodzeniem ścigający się w latach 1984-1985 z najlepszymi wówczas kolarzami w Polsce. Poproszony o trochę wspomnień napisał parę zdań.

Moja przygoda kolarska zaczęła się w 1980 r. Raczej nie zrobiłem swoją mizerotą wrażenia na trenerze. Długo mi zajęło „wychodzić” rower – który oględnie mówiąc nie za bardzo pasował do wzrostu... . Po dwóch tygodniach cieszenia się sprzętem był obóz sportowy, gdzie zaliczyłem pierwszego „szlifa” na kolanie - to taki kolarski „tatuaż”. Z obozu prosto na pierwszy wyścig, który był eliminacją do Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży. Tu strupek został na asfalcie, a na kolanie pamiątka widoczna do dziś. To były moje jedyne osiągnięcia w pierwszym roku „kariery” kolarskiej. Bardzo znaczące! Po takich akcjach, albo się rezygnuje, albo bardziej jeszcze mobilizuje i dostaje przysłowiowego „kopa”. Na mnie podziałał mobilizująco ten „chrzest”, zwłaszcza, że mimo kraksy jazda była zadowalająca.

Następny rok to była walka o przetrwanie klubu, który chciano rozwiązać. Trener-wizjoner nie kazał nam oddawać rowerów licząc, że może nadejdą lepsze czasy. Nadeszły... trochę lepsze. Pan Kazimierz Górski po prostu radził systematycznie trenować i tak przetrwać trudny czas. Tak też robiłem. Wtedy także zaciągnąłem do kolarstwa młodszego o dwa lata kolegę z Dąbrówki Sławomira Mąkę.

Rok 1982 to dalsza klubowa bieda. Jednak już się pojawiło kilka znaczących przypadków. Na początku maja wziąłem udział w Mistrzostwach Polski zrzeszenia LZS w Jeleniej Górze, na które trzeba się było wpierw zakwalifikować. Wówczas pierwszy raz w życiu widziałem góry. Ku przede wszystkim memu zdumieniu zająłem tam 4 lub 5 miejsce w wyścigu na siedem km pod górę na czas. Z tym, że miejsca 3-5 to był ten sam czas – decydowały ułamki sekundy. Następnie w połowie sezonu zakwalifikowałem się w Ciechanowie do Mistrzostw Polski juniorów (wówczas 17 i 18-latków). Niby nic takiego, ale liczył się styl. Niedaleko przed metą zauważyłem, że prawie nie mam powietrza w przednim kole. Zacząłem spływać na tył peletonu by się wycofać. Gdy byłem na samym końcu mignął mi napis 1 km (do mety) więc postanowiłem dojechać. Było pod górę, co dawało pewną szansę. I tak peleton lewą, coraz mocniej rozciągnięty, a ja prawą... . Metę minąłem na 4 pozycji, mając przewagę prędkości nad czołówką. Jeszcze ze 20 metrów i bym z nimi wygrał! Jednak na MP do Opola nie dojechałem, z bardzo wówczas prozaicznego powodu: Pociąg na „Wschodnim” tak był zapchany, że nie dało się doń wsiąść z rowerem. Te wyniki, choć nic nie znaczące, były dowodem, że mimo wszelkich przeciwieństw warto trenować i że jest sens ciągnąć to dalej; dawały takiego pozytywnego kopa odnośnie przyszłości.

Wyścigów było mało a prawie na wszystkie jeździłem sam. Sami też ze Sławkiem pojechaliśmy do Wałbrzycha na Górskie Szosowe Mistrzostwa Polski. Tym razem to on pierwszy raz był w górach, ja drugi raz. Mieszkanie było w Wałbrzychu, start 20 km od miasta a my na rowerach. Sławek był 9 w Juniorach Młodszych, mimo, że nie bardzo wiedział gdzie jest meta, gdyż było słabe oznakowanie. A możliwy był nawet medal! Ja jechałem w czubie ale nie dojechałem do mety. Śniadanie było rano, nasz start późno, po nich i po prostu w pewnym momencie stanęło się z głodu. Ale ze swej jazdy byłem bardzo zadowolony. Zastanawiające, że obaj, pochodząc z nizinnych Kurpi, znakomicie sobie radziliśmy po górach.

W tym też sezonie dołączył do grupy rówieśnik Sławka Marek Karczewski. Szybko dały się zauważyć jego predyspozycje do jazdy na czas i przełajowej (co mi akurat nie za bardzo wychodziło). Któż mógł wówczas przypuszczać, że „po wiekach” to właśnie on ciągnął będzie te kolarskie sanie - wszak to nasz dzisiejszy twórca i prezes Klubu Kolarskiego 24h. Niekwestionowanie dzierży dziś pierwszeństwo pośród ostrołęckich działaczy kolarskich. Za nim daleko nic... .

To był rok nie tylko intensywnego trenowania, lecz i zapowiedzią dość tłustego następnego.

Zaczęło się już w kwietniu na tzw. „Rozpoczęciu Sezonu” w Przasnyszu. Była dość mocna obsada seniorów, ale nas juniorów było mało i sędziowie puścili nas razem z seniorami, oddzielnie tylko klasyfikując. Przyjechałem w chyba sześcioosobowej ucieczce, od której przed metą odskoczył Ryszard Szurkowski. Było to miłe dla osiemnastolatka (i pół). Zaraz potem w eliminacjach do MP LZS dwa drugie miejsca na etapach i drugie w klasyfikacji generalnej. Na finałach było ósme miejsce, które traktowałem jako dotkliwą porażkę, tym bardziej, że odpadłem kilka kilometrów przed metą od ośmioosobowej ucieczki. Nawiasem mówiąc, ucieczki i finisze lekko pod górę to były moje „specjalności”. Za mało było startów, ale nie wiele tu ode mnie zależało. W tzw. międzyczasie Sławek Mąka wygrywa w pięknym stylu Spartakiadę Młodzieży w Sobótce, co wcale nie było niespodzianką. Rozpisywały się o tym wszystkie gazety sportowe i nie tylko sportowe; była krótka relacja w głównym wydaniu Dziennika Telewizyjnego. Ja kwalifikuję się z trzeciego miejsca na Mistrzostwa Polski juniorów w Szczecinie. Czuję się tam świetnie, w peletonie jadę niemal jak na wycieczce. Mam już wcześniej obmyślony plan by odjechać jakieś 5 km przed metą. To było ryzykowne, ale moją piętą achillesową było słabe radzenie sobie w tłoku. Mimo niezłej szybkości generalnie wolałem nie stawiać na finisz z grupy. Defekt (guma) pokrzyżował plany. Ciekawostka: Zwycięzca zrobił tak, jak ja zamiarowałem. Następnie ja, Sławek Mąka i Marek Karczewski udaliśmy się na Górskie Mistrzostwa Polski do Wałbrzycha. Jak zwykle sami – nic, że to czołówka polskich kolarzy... . Sławek zastanawiał się czy odjeżdżać na tej czy na następnej górze (on w wyścigach górskich miał głównie taki dylemat!) i na płaskim fragmencie trasy wjechał w jakąś dziurę w drodze i leżał, uszkadzając rower. Ja w juniorach jechałem w pięcioosobowej ucieczce, z której jeden odjechał i wygrał, nas zaś dogonił peleton na dłuższym płaskim odcinku. 1 km przed metą kraksa zatarasowała drogę, trzeba było wyhamować do zera a za blisko było do mety by nadrobić. Skończyłem na 14 miejscu. Marek też był mocny ale z wyniku i on nie był zadowolony. Ponadto miałem w sezonie dwie bardzo udane etapówki. Mniejszym folklorem nie ma co się zajmować. Summa summarum cała nasza trójka miała wyniki zdecydowanie mniejsze od posiadanej klasy sportowej. Mi najbardziej szkoda było tych dwóch imprez mistrzowskich. Zdecydowanie za mało mieliśmy startów.

Jednakże i tak Sławek został powołany do kadry narodowej juniorów, pod kątem przygotowań do mistrzostw świata (trenerem był Stanisław Szozda), ja zaś do kadry LZS seniorów. Oznaczało to dwutygodniowe obozy szkoleniowe każdego miesiąca od listopada do marca. To już była inna bajka. Zasadniczo, właśnie teraz zaczynało się prawdziwe kolarstwo, którego dane mi było trochę popróbować. Na obozach tych było sporo nazwisk znanych z mediów. Zadziwiająco dobrze sobie radziłem.

Pierwsze pół sezonu „seniorskiego” 1984 r. to głównie nauka. Trafiały się surowe lekcje... . Kolarstwo seniorskie diametralnie różniło się od juniorskiego, ale lepiej mi odpowiadało. Mniej tu szarpaniny, bezpieczniej. W ogóle w kolarskim peletonie prawie wcale nie spotykało się jazdy faul (choć czasem bywało ciasno...). W drugiej części sezonu na niektórych wyścigach, czy tylko etapach czułem się już jak stary rutyniarz. Dwa razy wykonałem normę na I klasę sportową. By ją zdobyć trzeba było być w dziesiątce generalki na dużym ogólnopolskim wyścigu, lub w piętnastce na Mistrzostwach Polski. Ja raz byłem 3 a raz 9. Ponadto w dwóch innych przypadkach przeszkodziły defekty. Ale zdarzały się i słabe starty, np. na MP; byłem nierówny. Z mojego rocznika, pierwszaków seniorskich, było nas tylko kilku którzy coś znaczyliśmy w peletonie, przynajmniej na niektórych wyścigach. Na koniec sezonu przyszła do kluby wiadomość z PZKol, że zostałem zaliczony do zaplecza kadry narodowej. To oznacza, że uznano mnie za „obiecującego”. Ale tak naprawdę to nic z tego nie wynikało praktycznego. Spodziewałem się powołania do Legii, kluby wojskowego, by odbyć zaszczytną służbę wojskową i rozwijać się sportowo w lepszych warunkach, ale się nie doczekałem. Było to dla mnie zawodem. Nie tylko względy czysto sportowe decydowały o takich powołaniach... . Myślałem wtedy o zakończeniu tej zabawy.

Trochę mnie trener zmobilizował, załatwił odroczkę, po tym powtórka przygotowań na obozach LZS-siackich. W drugiej części 1985 r. - zazwyczaj drugie połówki sezonu miałem lepsze – byłem naprawdę mocny, tylko jeździłem trochę nieszczęśliwie. Raz zabrakło 3 sekund do I klasy, innymi razy defekty, kraksy. I w sumie nieudany rok. Nie było stypendium, nie było roweru; było za to... powołanie do Legii! To też „sprawka” trenera Górskiego. Ale już zadecydowałem o zakończeniu przygody sportowej. Znudziła mi się rola wiecznego kopciuszka i poszedłem w kamasze na 2 lata. Wówczas odbierałem to jako porażkę życiową, ale z perspektywy czasu inaczej to oceniałem.

Po wojsku był jeszcze dwuletni epizod trenerski, który mile wspominam.

Następnie moje kolarstwo poszło w zapomnienie.

Z tak poważnie traktowanego sportu musi coś pozostać, co przekłada się na tzw „życie”. Przede wszystkim, jakikolwiek sport to pewna ekstremalność, a to sprawia, że pewne sytuacje życiowe, wydające się trudnymi, stają się trudne tylko pozornie. Sport to całkowite zaangażowanie, stąd następnie i poważne traktowanie tego co się robi w życiu. Albo robię coś z zaangażowaniem, albo wcale. Nie ma wtedy nudy. Zgodne to z rzymską maksymą: „Cokolwiek robisz, rób dobrze”.

A może jakaś rada dla początkujących sportowców? Przede wszystkim, żeby mieli do tego pewien dystans. Z jednej strony, nic się nie osiągnie bez zaangażowania i wyrzeczeń, z drugiej zaś, należy z góry postawić sprawę tak, że ewentualny brak sukcesu sportowego nie będzie oznaczał porażki życiowej.

Przygoda sportowa oznacza dużo miłych wspomnień. Chyba nie tylko moje często łączą się z osobą naszego trenera Kazimierza Górskiego, mieszkającego w Laskowcu. Konkretnych sukcesów młodzieżowego kolarstwa ostrołęckiego było naprawdę wiele. To kilka medali mistrzostw Polski, kilkunastu członków kadry narodowej – młodzieżowej i juniorskiej – jedna wygrana eliminacji do mistrzostw świata... . Wszystkiego tego przyczyną i zasługą jest „nasz Trener” - jednoosobowo! Był dla nas wielkim autorytetem. Osobiście postrzegałem go bardziej jako psychologa, niźli statystę z notesem; raczej doradzał, niźli prowadził za rączkę. Każdy czuł, że ma w nim przyjaciela, że jest rozumiany. No i te słynne powiedzenia... o których pewnie nawet sam nie wie jak słynne(!): „Żarty się skończyły!” Lub w krótszej wersji: „Koniec żartów”. Ja sobie najbardziej upodobałem: „Nie ma, że nie można!” To było coś jak motto życiowe (sic!). A jak ocenić taką sytuację: Otóż na jednym z wyścigów w Szczecinie na ostatnim zakręcie ostatniego etapu tak mnie zcięło, że powstały duże braki skóry od kostki lewej nogi aż po łopatkę. Najgorzej na tym wyszło udo i łokieć. Strój i jeden but w strzępach. Nie mówiąc o rowerze! Po ok dwudziestogodzinnej podróży ciężko było się poruszać, ubrania powtapiane w te strupy, ból przy każdym ruchu. Wtedy przypadkiem spotykam trenera przed Domem Sportowca w Wojciechowicach. Trochę się zacząłem wypłakiwać, oczekując współczucia, pociechy... . „Pociesz się, że to nie ostatni raz” - pocieszył trener. Mnie zaś aż skręciło – ze wstydu, że zrobiłem z siebie takiego mięczaka. I jak tu Takiego nie pamiętać?! Jeśli się zdarzy Trenerowi to przeczytać, to serdecznie Pana Kazia pozdrawiam i dziękuję!

Ostrołęckie kolarstwo powoli wydobywa się z niebytu, oddolnie, głównie dzięki organizacyjnej pasji wspominanego już Marka Karczewskiego. Dało się to zauważyć i w Dąbrówce, gdzie zorganizowany został jeden z wyścigów cyklu „Kurpie MTB” przez KK24h, przy współudziale naszego Wójta i znaczącej pomocy miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Zjechało się sporo ponad setkę amatorów ścigania z kilku województw, co było udaną promocją naszej wioski i gminy. Zwłaszcza wyjątkowej urokliwości trasa wyścigu przypadła do gustu zdecydowanej większości kolarzy.

Również przez naszą wieś w czwartkowe letnie popołudnia śmiga peleton kolarzy szosowych. Nie są to formalnie wyścigi, ale de facto są nimi – z metą przed rondem w Kurpiewskiech. Działa to na zasadzie: „Skrzykujemy się i ścigamy”. Nie ma tu sędziów, ani organizatora. Wystarczył pomysł, który się przyjął, dając frajdę nie mniejszą niż „poważne” wyścigi. Każdy może przyłączyć się do tej zabawy. Trzeba jednak mieć na względzie, że tu się jeździ ze średnią ok 40 km/h.

Zanosi się, że to jeszcze nie wszystkie pomysły inicjatyw sportowych dla Dąbrówki. Oby spotkały się ze zrozumieniem oraz poparciem i wsparciem! Liczymy także na lokalnych /i nie tylko/decydentów.

Paweł Niedbała

Dąbrówka grudzień 2016"


Kolejne odnalezione kolarskie publikacje niebawem...
czytaj więcej >>
Spacer Leśny 12 listopada 2017r. Trzydzieści osób wyciągnęliśmy dziś z foteli aby w piękne przedpołudnie przemaszerować ponad 10km w Przystani. Lecz pierwsze twierdzenie może być złudne...
czytaj więcej >>
SPACER LEŚNY Przystań, 12.11.2017r. godz. 11:00
Wzorem lat ubiegłych zapraszamy serdecznie sympatyków leśnych wycieczek z rodzinami na spacer w kompleksie leśnym Nadleśnictwa Ostrołęka, Leśnictwa Przystań...
czytaj więcej >>

Tekst wypowiedzi prezesa Marka Karczewskiego dla lokalnych mediów: Jesień/zima dla kolarzy. Mieszkając w Polsce (czyt. na Kurpiach) gdzie zima nas często nie rozpieszcza bardzo istotnym sprzętem dla kolarza jest...

czytaj więcej >>

Miłośnicy kolarstwa ostrołęckiego digitalizują wspomnienia.
Członkowie Klubu Kolarskiego 24h i miłośnicy kolarstwa postanowili zająć się historią tej dyscypliny sportu związanej z Ostrołęką i regionem...

czytaj więcej >>

Pewnego deszczowego, październikowego wieczoru natknąłem się przy filiżance czarnej, niezdrowej kawy (podobno wypłukuje magnez?) na artykuł z opublikowaną rozmową, z Zenonem Jaskułą jedynym polakiem na podium w generalce Tour de France...

czytaj więcej >>
Niedziela 22 października w Bartoszycach ściągnęła na wyścig XC kolarzy z różnych rejonów Polski. Kolarze ścigali się na Górze Zamkowej i w Parku Elizabeth. Góra Zamkowa to wzgórze na którym...
czytaj więcej >>
Dnia 14 października 2017r. kolarze z KK24h rywalizowali w swoich mistrzostwach klubu, ci którzy nie mogli startować pomagali innym jadąc rowerem !...
czytaj więcej >>
Maciej Karwowski i Ela Podeszwa Mistrzami Klubu w MTB XC.
Słotna sobota i uśmiechnięci uczestnicy tak można w skrócie podsumować klubowe Otwarte Mistrzostwa Klubu Kolarskiego 24h w MTB XC...
czytaj więcej >>
14 października 2017r. Otwarte Mistrzostwa Klubu Kolarskiego 24h w kolarstwie MTB w formule XC. Terenem zmagań będzie obszar Lasów Państwowych, Nadleśnictwa Myszyniec. Podczas MK wyłonimy: Mistrza... czytaj więcej >>
KOMUNIKAT - Mistrzostwa KK24h w kolarstwie MTB XC w Łysych przełożone...
czytaj więcej >>
30 września 2017r. Klub Kolarski 24h zakończył sezon ostatnim startem w Supraślu. Od 2 kwietnia do 30 września drużyna KK24h startowała w Maratonach Kresowych MTB - cyklu wyścigów na rowerach górskich. Znakomicie...
czytaj więcej >>
Jutro (czwartek) uroczyste zakończenie WSC godz. 17:00 !
Od połowy kwietnia w każdy czwartek na szosie w miejscowości... czytaj więcej >>
Znakomita pogoda, znakomici uczestnicy, znakomita atmosfera, zdrowa rywalizacja. Tak w skrócie możemy określić naszą kolejną imprezę kolarską w Serafinie, w słonecznym Serafinie. Wyniki rywalizacji większość z nas już zna...
czytaj więcej >>
Pytania zadawał i zrealizował nagrania Arkadiusz Dobkowski - moja-Ostroleka.pl...
czytaj więcej >>
Klub kolarski 24h realizuje propagowanie sportu kolarskiego tam, gdzie tylko można go zaprezentować. Wczoraj 22 września 2017r. na specjalnie zorganizowanych spotkaniach z uczniami Szkoły Podstawowej w Łysych oraz...
czytaj więcej >>
Forum
  • Forum
KURPIE MTB - ZAPISY
  • KurpieMTB
Reklama
  • KurpieMTB
  • Historia
  • WSC
  • YouTube
Sponsorzy
  • Best-Office
  • Cuba-Libre
  • Gabriella
  • JBB
  • Darex
  • SERAFIN
Partnerzy
  • extreme
  • LASY PAŃSTWOWE
  • Mosir
Polecamy
  • Linki
  • adwokat
  • ERGO
  • ResMot
  • Pensjonat Wioletta
  • WiesMar
Media
  • eostroleka
  • moja-ostroleka
  • rozmaitosci
  • radioOKO
  • tygodnik